Nepal najtaniej!

Nepal ceny wyjazdów

Tym postem wkładamy kij w mrowisko. No trudno. Obserwujemy pewien trend ostatnio w wyjazdach do Nepalu – wyjechać jak najtaniej się da, jeśli możliwe, to samemu pójść na szlak, bez przewodnika, bez tragarza, z własnym jedzeniem, bez dobrego ubezpieczenia … Wyprawy samodzielne i budżetowe cieszą się dużym powodzeniem. Można? Ależ oczywiście, że można! Mamy na ten temat parę przemyśleń, którymi chcemy się podzielić.

xxx

Nepal to kraj, w którym główne gałęzie gospodarki to rolnictwo i turystyka. Hotele, restauracje, sklepy, biura podróży i agencje trekingowe oferują swoje usługi turystom i zatrudniają ludzi, którzy w ten sposób utrzymują siebie i swoje rodziny. Model życia w Nepalu to najczęściej pracujący mąż i żona wychowująca w domu dzieci – choć w dużych miastach to się zmienia i kobiety też pracują (często w biznesach rodzinnych). Zatrudnienie w Nepalu wygląda inaczej niż w Europie – w firmach prywatnych nie ma najczęściej umów o pracę, płatnych urlopów, ubezpieczenia emerytalnego, społecznego i zdrowotnego itp. itd. Dziś pracujesz i dostajesz za to pensję. Jutro zachorujesz – nie dostajesz nic. W sezonie trekingowym kiedy w Nepalu są turyści, którzy korzystają z usług biur podróży, agencji trekingowych, w tym z przewodników czy tragarzy, pozwalają tym ludziom zarobić. Kiedy nie ma turystów i pracy, nie ma też dochodu. Tak samo kiedy turysta przyjeżdża i organizuje wszystko sam. Zrozumiałe jest to, że klient poszukuje, że nie chce przepłacać, że szuka opcji cenowej najlepszej dla siebie, ale zastanawiam się czy ludzie jadący do takich krajów jak Nepal – krajów biednych, których mieszkańcy utrzymują się z turystyki – myślą o ich losie. Czytamy czasami w necie poradniki, blogi, wpisy na FB i na różnych forach z mnóstwem rad, jak zorganizować wyjazd do Nepalu, na trekking samemu, bez pośrednictwa agencji czy biura podróży, budżetowo, jak spędzić noc i zjeść za grosze … Jest tego coraz więcej. Bo Nepal jest krajem dość bezpiecznym, ludzie są życzliwi. Turysta może się tam czuć dobrze. Ale czy planując takie wyjazdy ludzie zdają sobie sprawę, że odbierają pracę i dochód mieszkańcom Nepalu? Nie mam tu na myśli bogatych firm, hoteli, restauracji, dużych agencji i biur podróży, które jakoś sobie poradzą. Myślę tutaj o najsłabszym ogniwie: o przewodnikach, tragarzach, których los jest uzależniony od klientów korzystających z ich usług. To, co zarobią oni w sezonie turystycznym, musi im wystarczyć na cały rok. To z tych pieniędzy utrzymują siebie, rodziny, opłacają szkoły dzieciom – a w Nepalu nawet za publiczne szkoły się płaci. Zastanawiam się czy nie da się jakoś pogodzić priorytetów klientów (cheap and best) z priorytetami lokalesów (zarabianie na turystach)? Czy turystyka może być odpowiedzialna? Ta odpowiedzialność to nie tylko dbałość o środowisko, używanie rozsądnych ilości wody czy prądu, ale przede wszystkim wrażliwość i rozumienie losu drugiego człowieka. A tak się składa, że los Nepalczyków pracujących w turystyce zależy od przyjeżdżających do Nepalu gości. Czasami słyszymy takie głosy, że ktoś nie chce brać tragarza, bo mu go żal, że dźwiga ciężkie torby po górach, często w słabym obuwiu i ubraniu. To prawda. Ale to jest typowo zachodni sposób myślenia. Bo ten tragarz innej pracy nie ma, nie ma wyboru. Może pójść na trek w klapkach i zarobić parę groszy, albo nie zarobić wcale. To jego praca, do niej jest przyzwyczajony, na nią czeka. Jeśli naprawdę turyście zależy na minimalnym choć komforcie tragarza, to warto zmniejszyć ilość ciuchów, sprzętu i gadżetów zabieranych do bagażu – żeby tragarz nie niósł niepotrzebnych rzeczy. Szczególnie po trzęsieniu ziemi w 2015 roku najlepszy sposób na wsparcie Nepalczyków to przyjeżdżanie do Nepalu i korzystanie z ich usług, dawanie im pracy.

xxx

Kolejna sprawa: legalność, uczciwość i profesjonalizm organizatorów wypraw w Himalaje. Na rynku jest olbrzymia konkurencja, firmy więc walczą o klienta – to jasne. Kilka słów o tym, jak to wygląda od podszewki. Są na rynku firmy, które przez jakiś czas nie rejestrują się w TAAN, działają bez licencji rządowej. Są firmy, które nie płacą VATu. Na krótką metę można tego uniknąć. Można mieć biuro w domu, zamiast gdzieś na Thamelu, można mieć tylko stronę internetową i w ten sposób szukać klientów. Znamy co najmniej kilka takich firm. Oznacza to, że oferują podobny serwis za niższą cenę, bo np. nie płacą podatków czy opłat za członkostwo w organizacjach branżowych w Nepalu. Można w końcu przygotowywać krótkie programy, dość ryzykowne, bez aklimatyzacji w górach. Dziś otrzymaliśmy taki program treku do EBC od pana, który korespondował z nami na temat wyjazdu, a w końcu przysłał nam program o 3 dni krótszy – także tańszy, który otrzymał od innego organizatora. Z jednym tylko dniem aklimatyzacji, z przejściem z Pheriche prosto do Namche (trasa dzielona najczęściej na dwa dni!). Oczy nam wyszły ze zdziwienia. Trek do EBC to zazwyczaj 13/14 dni. Z powolną aklimatyzacją, z rozsądnymi odcinkami dziennego marszu. To nie wyścig. To trek w Himalajach. Na dużej wysokości. To w tym regionie jest najwięcej przypadków choroby wysokościowej. Tak wynika z naszego doświadczenia. Na czym więc zależy klientowi, który chce pokonać trasę treku w 10 dni – co oczywiście oznacza niższą cenę, ale także większe ryzyko choroby wysokościowej? Na czym zależy organizatorowi, który proponuje taką ryzykowną trasę komuś, kto po raz pierwszy jedzie w Himalaje? Szczerze, to zastanowiło nas stanowisko i jednej i drugiej strony. Nam zależy na bezpieczeństwie klientów, na pokonywaniu wysokości z głową, na rozsądnej aklimatyzacji. I na dotarciu do celu. Choć rozumiemy, że akcja ratunkowa i przelot helikopterem do szpitala w Kathmandu w sytuacji choroby wysokościowej to też może być jakaś atrakcja. To też jasne, że Sherpowie pochodzący z regionu Everest, ludzie z dużym doświadczeniem w wyprawach górskich, sportowcy biegający maratony czy uprawiający jakieś aerobowe sporty itp., mają inną wydolność i mogą pokonywać szybciej szlaki trekkingowe, ale wszystkich zachęcamy do pochylenia się nad programami treków i dopasowaniu ich do własnych możliwości. Zawsze trzeba sprawdzić czy dają one szansę na aklimatyzację i bezpieczne dotarcie do celu. Himalaje to nie Pieniny, nie uprawiamy tam wyścigów.

xxx

Od kilku miesięcy są w Nepalu nowe władze TAAN – stowarzyszenia zrzeszającego legalnie działające agencje trekingowe. W tej chwili trwa dyskusja między tą organizacją a Nepal Tourism Board na temat standardów turystyki w Nepalu, szczególnie organizacji trekingu i wspinaczek. Jest pomysł, żeby wprowadzić obligatoryjnie konieczność wykupowania pozwoleń na treki, usług przewodników i tragarzy za pośrednictwem agencji turystycznych i trekingowych. Pojawił się pomysł, żeby turysta zagraniczny musiał iść na każdy trek w każdym regionie z przewodnikiem z jakiejś agencji. W tej chwili są regiony, gdzie można samemu wybrać się na szlak i są osoby wybierające taką opcję – bo taniej. Czy naprawdę taniej? Grupa idąca z przewodnikiem ma zupełnie inne stawki w teahousach za noclegi i posiłki. Samotny turysta dostaje zazwyczaj na wejściu wyższe stawki. Ale można oczywiście wziąć zupki w proszku i inne specjały z Polski i w teahousie zamawiać tylko przegotowaną wodę – ta jest zazwyczaj za darmo. Czytaliśmy nawet na jakimś forum porady jak uniknąć wykupowania pozwolenia na trek i ominięcia check pointu na szlaku, gdzie się je sprawdza. No bo przecież Polak potrafi.

xxx

Oferujemy naszym klientom dopasowany do nich serwis, programy wyjazdów często skrojone na miarę, z różnymi opcjami dodatkowymi i wszystkie usługi na wysokim poziomie. Nasze trekingi i wspinaczki są przemyślane, trasy sprawdzone – proponowana ich długość wynika z naszej wiedzy i doświadczenia. Płacimy uczciwe stawki dzienne naszym przewodnikom i tragarzom. Płacimy podatki i opłaty związane z licencjami czy wynajmem biura w Nepalu. Pochylamy się nad każdym zapytaniem, traktujemy naszych klientów bardzo poważnie i poświęcamy każdemu czas. Można też z nami negocjować, rozmawiać, sugerować zmiany, spotykać się i dogadywać szczegóły w Polsce. Można wreszcie komunikować się na etapie tworzenia oferty i potem przygotowania logistycznego po polsku. Czasami oznacza to wiele miesięcy czy tygodni wymiany e-mailowej, rozmów przez telefon itp. Organizowanie wypraw dla naszych gości to nasza wielka pasja, ale i praca zarobkowa. Mamy do tej pory tylko dobre opinie od osób, które wybrały się z nami do Nepalu. To zobowiązuje do utrzymania poziomu naszych usług na wysokim poziomie :)

xxx

Życzymy wszystkim turystom udanych wypraw w Himalaje i bezpiecznych powrotów do domu. Życzymy branży turystycznej w Nepalu rozsądnych gości rozumiejących los Nepalczyków i specyfikę wyjazdów wysokogórskich. Odpowiedzialna turystyka wymaga uczciwości i empatii od obu stron.

 

Pozostałe wpisy