Mariusz Krysztowski

Byłem już w Nepalu indywidualnie. W tym roku zdecydowaliśmy z Ulą, że na przełomie marca i kwietnia wybierzemy się na trekking z Exploring Nepal. Przeżyliśmy wspaniałą przygodę pod opieką niezwykle przyjaznych ludzi, profesjonalistów w swoim fachu. Ze względu na pogodę ( przelot do Lukli ), nasz plan uległ niewielkim zmianom, jednak ani przez chwilę nie mieliśmy wątpliwości, że będzie to wspaniały urlop. I nie pomyliliśmy się. Gokarna przywitał nas na lotnisku w KTM. W hotelu poznaliśmy Sujana i Dipa – naszego przewodnika. Właściwie od tego momentu Dip zajmował się nami aż do końca treku. Nie musieliśmy się o nic martwić, to on zajmował się dosłownie wszystkim, prowadził nas i tłumaczył, opisywał góry i opowiadal ciekawostki. Niezwykły, skromny człowiek. Dzięki! Dip. Po powrocie do KTM, zgodnie z założeniami i planem, sami zwiedzaliśmy, włóczyliśmy się po mieście, no i czywiście- robiliśmy zakupy. Jednak wciąż w kontakcie z Gokarną lub Sujanem, którzy byli do naszej dyspozycji właściwie całą dobę. Na lotnisko odwiózł nas Gokarna. Tęsknimy za Nepalem, za tymi ludźmi…
A teraz rada – nie jedźcie do Nepalu indywidualnie. Z biurem wychodzi taniej, nie musicie dźwigać ciężkich plecaków, wszystko macie załatwione, a Nepalczycy zarabiają. Same plusy!
Podziękowania dla Magdy, Sujana, Gokarny, Dipa.
Ula, Mariusz

Pozostałe wpisy